W Okmianach na piątkę

W Okmianach na piątkę

Dzisiejszy pojedynek Orlika Okmiany z Orłem Zagrodno miał jednego faworyta. Podopieczni Dariusza Wojtachnio wywiązali się ze swojej roli bez zarzutu, deklasując niżej notowanych gospodarzy. Wynik 5:0 jest najniższym wymiarem kary, bo w drugiej części meczu Orzeł miał sporo dobrych okazji do podwyższenia prowadzenia, lecz zawodnicy gości sobie tylko znanymi sposobami nie potrafili skierować piłki do siatki Pawła Białowąsa.

Spotkanie rozpoczęło się dla przyjezdnych w najlepszy możliwy sposób. Po niespełna kwadransie gry dośrodkowanie, głową przeciął Michał Kaliciak, który zgrał piłkę do Krzysztofa Kaczyńskiego, a napastnik Orła wepchnął ją do siatki. Moment później Kaliciak powinien podwyższyć, lecz w doskonałej sytuacji trafił prosto w golkipera Orlika. Prowadzenie sprawiło, że zespół Dariusza Wojtachnio nieco przysnął, a do akcji dodatkowo wplątał się sędzia, który podyktował tak kontrowersyjny rzut karny, że sami gospodarze nie do końca wiedzieli co się dzieje. Długie podanie w kierunku bramki przeciął Dawid Mucha, a próbujący dogonić piłkę napastnik Orlika przeskoczył nad bramkarzem, następnie się przewracając. Zdaniem arbitra Mucha zahaczył przeciwnika nogami i ten wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Dariusz Jurasik, ale bramkarz Orła wyczuł jego intencje, parując piłkę na rzut rożny. Taki obrót spraw mocno podrażnił gości, którzy niemal od razu przeszli do ofensywy, nie każąc przy tym długo czekać na efekty. Po półgodzinie gry na 2:0 podwyższył Michał Kaliciak, na raty finalizując dośrodkowanie Łukasza Sucheckiego. Moment później ten sam zawodnik dołożył trzeciego gola po podaniu „w uliczkę” Krzysztofa Kaczyńskiego, a w 41. minucie napastnik Orła skompletował hat-tricka. Ostatnie trafienie było z serii „stadiony świata”, ponieważ Kaliciak przyjął piłkę stojąc tyłem do bramki, obrócił się i huknął z powietrza w samo „okienko” bramki Białowąsa.

Po zmianie stron obraz gry znacząco się nie zmienił. Orzeł nadal kontrolował mecz, lecz miał znacznie większe problemy ze skutecznością. Swoje szanse mieli również gospodarze, ale najlepszą już na początku drugiej połowy zmarnował Andrzej Ginowicz, który mając przed sobą tylko Dawida Muchę kopnął wprost w niego. Jeszcze lepsze okazje mieli przyjezdni, jednak ani Michał Kaliciak ani Damian Grzeszczyk ani Damian Kroczak nie potrafili znaleźć drogi do siatki. Kwadrans przed końcem na murawie zawrzało, kiedy to Marcin Paczyński otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Piłkarz Orlika nie mogąc pogodzić się z decyzją sędziego najpierw nie chciał opuścić placu gry, a następnie odgrażając się rozjemcy stanął tuż za linią, skąd nadal obrażał arbitra, przez co ten chciał przerwać spotkanie. W doliczonym czasie gry Orzeł wykorzystał grę w przewadze i po zgraniu głową Michała Kaliciaka, Damian Kroczak efektownym wolejem ustalił wynik meczu.

Orlik Okmiany – Orzeł Zagrodno 0:5 (0:4)
Bramki: M. Kaliciak 30’, 32’, 41’, Kaczyński 13’, Kroczak 93’
Czerwona kartka: Paczyński 74’ (za dwie żółte)

Orlik: Białowąs – Pieprz, K. Kułaga, Płachta, Rostkowski, G. Kułaga, Jurasik, Błąd (46. Wójcicki), Olbrych, Paczyński, Ginowicz

Orzeł: Mucha – Ł. Bielecki, B. Bielecki, Janczyszyn (46. Grzeszczyk), Karasiński, Suchecki, Baranowski (55. Gut), Krzeszowiec, Sz. Kaliciak (46. Kroczak), M. Kaliciak, Kaczyński (65. Kuboń)

Komentarze

Dodaj komentarz
do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości